Site icon O!Polskie Ratownictwo – www.ratownictwo.opole.pl

Akt oskarżenia po głośnym zderzeniu Pendolino i ciężarówki pod Ozimkiem w 2017 roku

Dyżurny ruchu na stacji w Ozimku miał 11 minut, aby zapobiec wypadkowi. Prokuratura oskarża go o spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym.

240 podróżnych w rozpędzonym Pendolino relacji Wrocław Główny – Warszawa Wschodnia. 41 osób rannych. Straty materialne, które przekraczają milion złotych i dodatkowo 25 tysięcy euro. 7 kwietnia 2017 roku w Schodni koło Ozimka Pendolino uderzyło w samochód ciężarowy z naczepą, który utknął na torach i nie był w stanie zjechać z przejazdu. Prokuratura Rejonowa w Opolu zakończyła postępowanie w tej sprawie i postawiła przed sądem dwie osoby. Grozi im od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

O spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym oskarżono Tomasza Ch., kierowcę ciężarówki oraz Jana B., dyżurnego ruchu w nastawni na stacji kolejowej w Ozimku. Pierwszy, według ustaleń śledczych, zignorował znak drogowy, zakazujący wjazdu samochodów ciężarowych na ulicę Piotra Kuczki w Schodni. Wjechał w ulicę kierowanym przez siebie zespołem samochodów ciężarowych (przewoził na przyczepie inny pojazd), po czym zawiesił się na przejeździe kolejowym i nie był w stanie z niego zjechać. Kierowca wyszedł z auta i zaczął alarmować o zagrożeniu.

Jak ustalono w śledztwie o godzinie 15.09 dyspozytor numeru alarmowego 112 w Opolu zadzwonił do nastawni stacji PKP w Ozimku. Rozmawiał z dyżurnym ruchu Janem B. Powiadomił go o sytuacji. Ten jednak nie powiadomił maszynisty pociągu Pendolino, który akurat wyjeżdżał ze stacji w Opolu. Nie włączył też kolejowego systemu Radio Stop, który automatycznie uruchamiał awaryjne hamulce w pociągu. Wpadek miał miejsce o 15.20. Kiedy maszynista zobaczył ciężarówkę na przejeździe, sam zaczął hamować, ale skład zwolnił nieznacznie, z szybkości 140 do 106 kilometrów na godzinę.

Tekst: Kurier Kolejowy

Exit mobile version