2 promile, 15 proc. baterii i noc w lesie. Służby ratunkowe ruszyły na pomoc grzybiarzowi

Wyszedł do lasu po godzinie 18.00, nikogo wcześniej o tym nie informując. Nie miał latarki, odpowiedniego ubrania, naładowanego telefonu, a drogę oświetlał sobie telefonem, w którym pozostało jedynie 15 procent baterii. Kiedy zapadł zmrok, zgubił orientację w terenie. Nie potrafił wskazać służbom miejsca, w którym się znajduje. Mężczyzna został odnaleziony leżący w mchu. Jak się okazało – miał w organizmie 2 promile alkoholu. Ta historia zakończyła się szczęśliwie, ale jest doskonałym przykładem tego, jak nie należy wybierać się na grzyby.

Wczoraj (27.09.), po godzinie 20.30 dyżurny strzeleckiej Policji otrzymał zgłoszenie o mężczyźnie, który zgubił się w lesie. Z przekazanych przez zgłaszającą informacji wynikało, że po godzinie 18.00 wybrał się na grzyby. Gdy zapadł zmrok, stracił orientację w terenie i nie wiedział, jak wrócić.

Mężczyzna skontaktował się za pomocą komunikatora społecznościowego ze swoją sąsiadką. Poinformował ją, że znajduje się w lesie i nie potrafi znaleźć drogi powrotnej. Sytuacja była tym bardziej niepokojąca, że bateria w jego telefonie była prawie rozładowana. Pozostało zaledwie około 15 procent mocy. Grzybiarz nie miał przy sobie latarki, dlatego właśnie telefonem oświetlał sobie drogę, dodatkowo przyspieszając rozładowywanie baterii. Czas grał w tej sytuacji ogromną rolę. Każda kolejna minuta zwiększała więc ryzyko utraty jedynego kontaktu z zagubionym mężczyzną.

Ze względu na późną porę, rozległy teren oraz problemy z ustaleniem dokładnego miejsca pobytu mężczyzny rozpoczęto działania poszukiwawcze. Do akcji skierowani zostali policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Strzelcach Opolskich oraz Komisariatu Policji w Zawadzkiem. W działania zaangażowana została również Państwowa Straż Pożarna ze Strzelec Opolskich, a następnie druhowie z pięciu jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej – z Kolonowskiego, Staniszczy Wielkich, Staniszczy Małych, Fosowskiego i Łazisk. Funkcjonariusze dysponowali również sprzętem termowizyjnym.

Działaniami poszukiwawczymi ze strony Policji kierował funkcjonariusz z Komisariatu Policji w Zawadzkiem, który pozostawał w kontakcie z zagubionym mężczyzną i próbował ustalić jego położenie. Nie było to jednak takie łatwe, ponieważ grzybiarz nie potrafił uruchomić i udostępnić lokalizacji w telefonie. Nie potrafił również znaleźć znajdującego się w pobliżu jego słupka oddziałowego ani określić, w którym oddziale leśnym się znajduje. Mężczyzna był totalnie zdezorientowany.

Stres i narastająca panika sprawiły, że mężczyzna miał coraz większe problemy z orientacją. Z przekazywanych przez niego informacji wynikało jedynie, że porusza się wzdłuż kanału wodnego, którego nie potrafił przekroczyć. Dodatkowym utrudnieniem był rower, który prowadził ze sobą przez leśny teren.

Było już ciemno, temperatura spadała, a mężczyzna ubrany był jedynie w bluzę. Nie miał latarki, ani dodatkowej odzieży. Jedynym źródłem światła był telefon, którego bateria była coraz bliższa rozładowania. W przypadku utraty połączenia służby straciłyby możliwość dalszego kontaktu z mężczyzną.

W trakcie rozmowy policjant polecił grzybiarzowi, aby przestał się przemieszczać i pozostał w jednym miejscu. Mężczyzna dotarł w okolice ogrodzenia i tam się zatrzymał. W tym czasie policjanci ruchu drogowego wjechali radiowozem w głąb kompleksu leśnego i przez megafon wołali do zaginionego. W pewnym momencie mężczyzna usłyszał komunikaty policjantów i zaczął odpowiadać krzykiem. Mundurowi, kierując się jego głosem, dotarli do miejsca, w którym się znajdował. Znaleźli mężczyznę leżącego na ziemi.

Na miejsce dotarły również pozostałe służby uczestniczące w poszukiwaniach oraz zespół ratownictwa medycznego. Mężczyzna został przebadany i nie wymagał dalszej pomocy medycznej.

Policjanci sprawdzili również jego stan trzeźwości. Badanie wykazało, że miał w organizmie 2 promile alkoholu.

Ta historia zakończyła się szczęśliwie, jednak mogła mieć zupełnie inny finał. Mężczyzna wyszedł do lasu gdy lada moment miał zapadać zmrok, nikogo wcześniej nie poinformował o swoich planach, nie miał latarki, ani odpowiedniego ubrania, a jego telefon miał zaledwie 15 procent baterii. Dodatkowo wykorzystywał go jako latarkę, przez co bateria rozładowywała się jeszcze szybciej. Nie potrafił udostępnić swojej lokalizacji, odczytać oznaczeń oddziałów leśnych, ani wskazać służbom słupków oddziałowych, które pozwoliłby ustalić jego położenie. Do tego wszystkiego był nietrzeźwy.

Las po zmroku wygląda zupełnie inaczej niż w ciągu dnia. Znane ścieżki mogą stać się trudne do rozpoznania, a stres i panika dodatkowo zaburzają orientację. Dlatego przed wyjściem na grzyby pamiętajmy:

  • wybierajmy się do lasu odpowiednio wcześnie, aby wrócić przed zmrokiem;
  • poinformujmy bliskich, dokąd idziemy i o której planujemy wrócić;
  • zabierzmy w pełni naładowany telefon oraz – jeśli mamy taką możliwość weźmy powerbank;
  • zawsze miejmy przy sobie latarkę, nawet jeśli planujemy wrócić przed zapadnięciem zmroku;
  • ubierzmy się odpowiednio do pogody i zabierzmy dodatkową warstwę odzieży;
  • upewnijmy się, że potrafimy włączyć lokalizację i udostępnić swoje położenie;
  • zwracajmy uwagę na numery oddziałów leśnych, słupki oraz charakterystyczne punkty terenu;
  • nie wybierajmy się samotnie w nieznany teren;
  • pod żadnym pozorem nie wybierajmy się do lasu pod wpływem alkoholu;
  • jeśli się zgubimy, nie panikujmy i nie przemieszczajmy się bez celu – skontaktujmy się ze służbami i wykonujmy przekazywane polecenia.

Jesienne grzybobranie może być przyjemnym sposobem spędzenia wolnego czasu, jednak nawet krótka wyprawa do lasu wymaga odpowiedzialności i podstawowego przygotowania. Naładowany telefon, latarka, odpowiednie ubranie i poinformowanie bliskich o swoich planach mogą mieć ogromne znaczenie, kiedy stracimy orientację w terenie. Niech ta historia będzie przykładem, z którego wyciągniemy wnioski, a nie wzorem do naśladowania.

Materiał KPP Strzelce Opolskie